strona głównainfoWydawnictwo Kolumbnapisz do nas

OBIEŻYŚWIAT.com

OBIEŻYŚWIAT NA CD | KRAJE | REPORTAŻE | OPOWIEŚCI | FOTOGALERIA | FILMOTEKA | KLUB | KONKURSY| KSIĘGARNIA

Magazyn turystyczny OBIEŻYŚWIAT
Nr 1(6) marzec-czerwiec 2006

W numerze

ROSJA
Bajkał - syberyjska mozaika

SŁUPSK
Mały Paryż

KOŁOBRZEG
Perła Bałtyku

TARGI LATO 2006

BILETY LOTNICZE W INTERNECIE

KSIĄŻKI I MULTIMEDIA

POZNAWANIE ŚWIATA

SŁOWACJA
Bratysława - piękno nad Dunajem

SŁOWACJA
Vysne Rużbachy - trawertynowy świat

SŁOWACJA
Sliacz - wakacje dla serca

LITWA
Druskienniki - uzdrowisko nad Niemnem

IRAN
Perska kostka cukru

VANUATU
Zdumiewające wyspy Pacyfiku

Wstęp

ŚWIAT JEST KSIĄŻKĄ...    

     Serdecznie witamy w nowej edycji OBIEŻYŚWIATA wszelakiej maści podróżników, globtroterów i turystów, a więc wszystkich tych, których łączy pasja poznawania i odkrywania świata, dla siebie i dla innych. We wcześniejszym, multimedialnym wcieleniu naszego magazynu odbyliśmy kilkadziesiąt niezwykłych podróży przez siedem kontynentów. Oczami polskich podróżników, uzbrojonych w aparaty fotograficzne i kamery, a przede wszystkim - w ciekawość, wrażliwość i zmysł obserwacji, oglądaliśmy wciąż wprawiający nas w osłupienie świat. Oprócz tysięcy zdjęć i kilku godzin filmów na czterech płytach CD-ROM OBIEŻYŚWIATA, wielu podróżników podzieliło się swoimi wrażeniami w reportażach pisanych i audycjach radiowych z muzyką etniczną (więcej na str.).
     Pragniemy, aby w nowym życiu, mimo iż tylko papierowym, magazyn turystyczny OBIEŻYŚWIAT naszych Czytelników również informował, inspirował i bawił, ale nigdy - nie nudził. Z myślą o większości podróżujących Polaków będziemy przygotowywać artykuły o modnych kierunkach wojażowania i atrakcyjnych miejscach wypoczynku. W tym numerze proponujemy wizytę na Słowacji, przyjaznej cenowo i językowo, oferującej na małym skrawku ziemi dziesiątki atrakcji, takich jak choćby podziwianie gór z basenów z gorącymi wodami. Innych, miłujących uparcie i skrycie polski Bałtyk, zapraszamy na Pomorze Środkowe - do Kołobrzegu i Słupska, zwanego Małym Paryżem. Natomiast tych, którym znudziły się pobyty w hotelach z all inclusive namawiamy, aby za podobne pieniądze wypoczynek połączyli z podreperowaniem zdrowia i urody.
     Stara to prawda, że podróże kształcą, dlatego spróbujemy weryfikować stereotypy i fałszywe oceny narzucane nam przez globalne media. W tym numerze dowiemy się np. dlaczego nie wolno wspierać wątpliwych moralnie pomysłów zbombardowania "na wszelki wypadek" słynącej od tysiącleci z gościnności Persji (dzisiejszego Iranu), jednej z kolebek ludzkiej cywilizacji. Podczas wyprawy nad Bajkał poznamy też nieco inny obraz Rosji. W stałych korespondencjach zaglądać będziemy na drugą stronę ziemi. Teraz odwiedzimy daleki archipelag Vanuatu, czyli nie do końca zadeptane przez turystów wyspy potomków kanibali. Przedstawimy też sylwetki ludzi "chorych na podróżowanie" - znanych i mniej znanych.
     "Świat jest książką, której stronę tylko przeczytali ci, co nie ruszyli się z domu" (Św. Augustyn). A zatem w drogę!

Fragmenty artykułów

ROSJA
Bajkał - syberyjska mozaika


     W Moskwie wsiedliśmy do kultowego pociągu transsyberyjskiego. Najdłuższą na świecie, bo liczącą ponad 9 tys. km, trasę z Moskwy do Władywostoku, "pajezd" pokonuje w 7 dni. My jechaliśmy nad północno-zachodnie wybrzeże Bajkału "zaledwie" 4 dni, przemierzając prawie 6 tys. km.
     Wiele osób pyta: "Co można robić przez 4 dni w pociągu". Odpowiedź jest prosta: grać w karty lub na gitarze, nawiązywać nowe znajomości, podziwiać krajobrazy, liczyć składy przejeżdżających pociągów... Z wyżywieniem i napojami nie było żadnych kłopotów. Do dyspozycji pasażerów był czynny przez 24 godziny samowar, więc wszystkie produkty "w torebkach", które zakupiliśmy jeszcze w Polsce, bardzo się przydały. Na większych dworcach, podczas 20-minutowych postojów pociągu, można było zaopatrzyć się w różne regionalne przysmaki, suszone ryby bądź owoce. Zawsze gdy pociąg wjeżdżał na stację, na peronie czekały babuszki z pierożkami, czeburiakami, plackami i innym jedzeniem. Wszystkie te przysmaki przygotowywane są w domowych kuchniach i - niestety - nie zawsze na świeżym oleju. Naszym sposobem na dobry zakup było wzięcie jednej rzeczy do posmakowania. Jeżeli okazywała się dobra to kupowaliśmy większą ilość.
     Po przyjeździe do stacji końcowej Siewierobajkalsk jeszcze nie zobaczyliśmy Bajkału. Natomiast trzeba było znaleźć transport do miejscowości Niżnyj Angarsk. Komunikacja państwowa jest tutaj słabo rozwinięta, a powszechnym środkiem transportu są prywatne marszrutki, czyli odpowiedniki polskich busów. Opłata za przejazd jest taka sama jak w autobusie, albo o kilka rubli większa. Marszrutka odjeżdża dopiero gdy zbierze się komplet pasażerów.

SŁUPSK
Mały Paryż


     Turyści goniący za słońcem, morzem i złotym piaskiem usteckich plaż zawsze przejeżdżają przez Słupsk. Każdy kto zatrzymana się tutaj choćby na chwilę jest mile zaskoczony przepiękną secesyjną architekturą tonącą w zieleni licznych ukwieconych skwerów, placów i parków. Może więc nie przypadkiem, jeszcze przed wojną, miasto to nazywano Małym Paryżem?
     Słupsk od dawna miał szczęście do aktywnych, twórczych mieszkańców, których niespokojnych duch dążył ciągle do pozytywnych zmian. Tak było za czasów pomorskiej dynastii Gryfitów, po których został piękny Zamek Książąt Pomorskich, tak było w okresie niemieckim i tak jest teraz. Uroda miasta i jego malowniczej okolicy jest z pewnością inspirująca.
     Miliony kartek pocztowych... każdego dnia wędrują w świat, ale mało kto wie, że kartka pocztowa wynaleziona została przez mieszkańca Słupska - Heinricha von Stephana, który w 1874 r., już jako dyrektor generalny poczty niemieckiej, doprowadził do powstania Światowego Związku Pocztowców. Zmieniono wówczas 56 różnych opłat za wysłanie listów obowiązujących i ujednolicono systemy pocztowe w wielu państwach. Od 1877 roku zaczęły być popularne wymyślone przez niego kartki pocztowe, którymi przesyłano pilne informacje i życzenia. Warto zatem odwiedzić odrestaurowaną Pocztę Główną w Słupsku z tablicą pamiątkowa ku czci wielkiego reformatora światowej poczty.

KOŁOBRZEG
Perła Bałtyku


     Kołobrzeg jest jednym z najstarszych miast Polski położonym w północno-środkowej części województwa Zachodniopomorskiego nad Morzem Bałtyckim u ujścia rzeki Parsęty. Współczesny Kołobrzeg nie bez powodu zwany jest "Perłą Bałtyku". To najpiękniejsze polskie uzdrowisko, którego sława sięga 200 lat. Niezależnie od pory roku i pogody kuracjusze mogą korzystać z całej gamy zabiegów, basenów solankowych, gabinetów masażu, inhalacji czy tez okładów z borowiny. To właśnie tutejsze źródła solankowe oraz pokłady borowiny są podstawą kołobrzeskiej medycyny naturalnej. Mikroklimat i położenie w pasie chronionego krajobrazu w połączeniu z nowoczesnymi zabiegami przyrodoleczniczymi pozwalają skutecznie leczyć większość schorzeń. Do Kołobrzegu przyjeżdża się zarówno po zdrowie jak i wypoczynek. Wakacje trwają tu przez cały rok. Jednym z atutów miasta jest to, że na długości 11 km ma ono bezpośredni dostęp do otwartego morza. Spacer po nim to przygoda z historią i wielka przyjemność. Z dala od gwaru ulic pospacerować można nadmorską promenadą, odpocząć na plaży, skorzystać ze szlaków pieszych i rowerowych zaznać wędkowania morskiego lub próbować złowić w nurcie Parsęty srebrzystą troć. Z roku na rok rośnie także zainteresowanie uprawianiem sportów wodnych i nurkowaniem w poszukiwaniu starych wraków.

BILETY LOTNICZE W INTERNECIE

     Rozmowa z Bogdanem Wieczorkiem, prezesem biura podróży Supertour Lufthansa City Center w Warszawie.

Dlaczego bilety warto rezerwować przez Internet?
     Nie ma już od tego odwrotu: w Polsce z Internetu korzysta 8 mln ludzi. Podobnie jak w innych branżach, również w turystyce przyrost tego rodzaju sprzedaży usług i produktów każdego roku jest ogromny. Ponadto bilet lotniczy jest idealnym produktem do sprzedaży wirtualnej, bo po wykonaniu zapłaty wystarczy tylko elektroniczne potwierdzenie jego zakupu. Oczywiście, na życzenie klient może odebrać bilet osobiście w biurze lub otrzymać przez kuriera. Inna sprawa, że do upowszechnienia korzystania z Internetu przy zakupie biletów przyczyniły się w ostatnich latach tanie linie lotnicze, które prowadzą tylko taką formę sprzedaży. Klienci przenoszą te doświadczenia na zakup biletów innych linii. Ponadto przekonali się, że Internet to wygoda i czas do przemyślenia zakupu w zaciszu domowym.

     Czy to prawda, że najlepiej kupować na stronach poszczególnych linii lotniczych, bo tam jest najtaniej?
     Nie, zdecydowanie nie. Polityka cen linii lotniczych jest ujednolicona, tzn. ceny na stronach własnych nie mogą się zasadniczo różnić od cen w innych systemach sprzedaży, w myśl zasady, że nikt nie podcina sobie sam gałęzi, na której siedzi. Jeśli są jakieś okresowe promocje jak np. Dni Odlotowych Cen w British Airways, to te super oferty umieszczane są również w wyszukiwarkach agencyjnych. Kupowanie na stronach linii lotniczych jest trudniejsze niż przez zintegrowane systemy i bardziej czasochłonne. Chodzi tu głownie o znalezienie dogodnego, a zarazem optymalnego cenowo połączenia. Aby takie znaleźć trzeba odwiedzić wiele stron i porównywać oferty. Nie jest to łatwe. Czy nie lepiej, aby zrobił to za nas komputer z bazą danych ofert kilkuset linii lotniczych?

POZNAWANIE ŚWIATA

     Rozmowa z Bogusławem Kafarskim, właścicielem Biura Podróży Alco-Tours Kafarski.

     Czym jest dla Pana podróżowanie?
     To przede wszystkim fascynacja przyrodą. Niezapomniane chwile przeżyłem na sawannach wschodniej Afryki oglądając migrację setek tysięcy antylop, podczas spotkania oko w oko z gorylami w ugandyjskim lesie deszczowym czy nurkując z 18-metrowymi rekinami wielorybimi w wodach okalających wyspę Darwina w archipelagu Galapagos. Pamiętam swoje zaskoczenie i zachwyt w pierwszym zetknięciu z pejzażem
i fauną Antarktydy i Arktyki. Niegdyś, czytając książki Centkiewiczów z czarno-białymi zdjęciami myślałem, że tamtejszy świat jest szarobury, a przecież skrzy się on od kolorów - poza bielą jest cudowny błękit, zieleń oraz różnie odcienie żółci i czerwieni. Ważni są też ludzie, ich kultura. Świat zmienia się bardzo szybko, pierwotne plemiona krainy Omo w południowej Etiopii czy Irian Jaya już wkrótce przebiorą się w adidasy i t-shirty. Zmiany te widać na tajskiej Koh Samui. 20 lat temu była to idylliczna wyspa z pustymi plażami, przy których mieszkało się za grosze w palmowych chatkach. Dziś wkroczyła tam masowa turystyka, zbudowano lotnisko i betonowe hotele wielkich światowych sieci. Zostały jeszcze na szczęście takie miejsca, jak Ladakh, nepalski Mustang czy królestwo Bhutanu - odizolowane od świata enklawy, w których do dziś zachowała się prawie niezmieniona kultura i tradycje.

   Skąd pomysł na otwarcie biura podróży?
    W czasie studiów na Akademii Medycznej w Poznaniu, na początku lat 80-tych, bardzo intensywnie podróżowałem, głównie po Azji i Ameryce Środkowej. Potem w 1988 roku zrealizowałem swój szaleńczy (jak na ówczesną rzeczywistość) pomysł i marzenie odbywając 8-miesięczną podróż dookoła świata, której trasa wiodła przez wyspy Polinezji Francuskiej, Australię i Nową Zelandię. Wtedy była to wielka wyprawa. Dzisiaj to proste, wystarczy do nas zadzwonić i zorganizujemy wszystko w kilka dni z biletami, noclegami, transferami, itp.
     Do lat końca 80. ubiegłego wieku, wyjazdy były utrudnione, a zwiedzanie świata dla większości możliwe było tylko w marzeniach. Ale chęć podróżowania, poznawania nowych krajów i ludzi była w nas tak wielka, że pokonując problemy administracyjne i finansowe zobaczyliśmy kawał świata, poznając wielu ciekawych ludzi. Niektóre nawiązane wówczas kontakty procentują do dziś.

SŁOWACJA
Bratysława - piękno nad Dunajem


     Atrakcyjnie położona nad Dunajem, podobnie jak sąsiadujące metropolie - Wiedeń oraz Budapeszt, co roku przyciąga liczne grupy zagranicznych turystów, którzy coraz chętniej wybierają to malownicze miasto jako cel swojej podróży. Historia Bratysławy jest długa i bardzo bogata. Pierwsze zasiedlenie miasta sięga czasów starszej epoki kamienia. Do najstarszych plemion, które tu się osiedliły, należą Celtowie, których siedlisko - oppidum bratysławskie - pod wzgórzem zamkowym w I wieku przed naszą erą, było ważnym ośrodkiem ich kultury nad Dunajem. Oznacza to, że Bratysława, ze swoją liczącą ponad dwa tysiące lat tradycją miejską, należy do najstarszych miast Europy. Od roku 1536, kiedy Bratysława (Pressburg) została stolicą Królestwa Węgierskiego, nastąpił rozwój miasta i bogacenie się jego mieszkańców. W Katedrze Świętego Marcina do 1830 roku odbyło się 19 ceremonii koronacyjnych królów węgierskich i ich małżonek, o których przypomina korona św. Stefana znajdująca się na wierzchołku wieży wznoszącej się na wysokość 85 metrów ponad miastem. Od trzech lat, w pierwszy weekend września, inscenizowana jest koronacja króli węgierskich, stanowiąc wspaniałą atrakcję dla licznych turystów.

SŁOWACJA
Vysne Rużbachy - trawertynowy świat


     Duża ilość wód mineralnych i termalnych (ok. 1300 źródeł) występujących na Słowacji od ponad stu pięćdziesięciu lat powszechnie wykorzystywana jest w lecznictwie sanatoryjnym. W 23 słowackich uzdrowiskach leczone są prawie wszystkie choroby: układów ruchu, nerwowego, przemiany materii, krążenia, dróg oddechowych, trawienia i przewodu pokarmowego, a także choroby skórne, ginekologiczne, schorzenia kręgosłupa, cukrzyca oraz tzw. choroby XXI wieku, np. stres i otyłość.
     W sensie historycznym najbliższe polskiemu sercu jest uzdrowisko w Vyšnych Ružbachach (Wyżnych Drużbakach) w północno-wschodniej Słowacji (35 km od Piwnicznej i 55 km od Łysej Polany). W 1412 roku węgierski król Zygmunt dał w zastaw polskiemu królowi Władysławowi Jagielle 16 spiskich miast jako poręczenie pożyczki finansowej i od tego czasu historia obydwu bratnich narodów zaczęła się splatać.
     Złoty wiek dla Drużbaków nastał już w roku 1593, kiedy to hrabia Sebastian Lubomirski został dziedzicznym starostą zastawionych spiskich miast. W tym czasie zostały postawione pierwsze domy uzdrowiskowe, przede wszystkim dla polskiej szlachty. W 1882 roku Wyżne Drużbaki odziedziczył hrabia Andrzej Zamoyski. Jednak to jego syn hrabia Jan Zamoyski wybudował tutaj najwięcej, m.in. "Biały Dom", który do dziś jest centrum spotkań towarzyskich i życia kulturalnego w uzdrowisku. Kolejną znaną i oryginalną budowlą jest termalne kąpielisko, swojego czasu największe w Czechosłowacji. Drzewo rosnące pośrodku kąpieliskowego basenu dowodzi dowcipu i zręczności budowniczych.

SŁOWACJA
Sliacz - wakacje dla serca


     Uzdrowisko Sliač (Kupele Sliač) znane jest już od ponad 750 lat dzięki leczniczym działaniom mineralnej wody i wydobywającemu się z jej źródeł naturalnemu dwutlenkowi węgla. Położone jest w centralnej Słowacji, między miastami Zwoleń a Bańska Bystrzyca, na wzgórzu o wysokości 375 m n.p.m., na którym znajduje się piękny park zdrojowy z sanatoriami i zakładem przyrodoleczniczym. Dzięki umiarkowanemu klimatowi ze średnim rocznym nasłonecznieniem 1992 godzin i leczniczym właściwościom mineralnej wody uzdrowisko Sliač jest wymarzonym miejscem na odpoczynek i rehabilitację.
     Zakład balneoterapii służy dorosłym pacjentom z tzw. chorobami cywilizacyjnymi, chorobami układu krążenia jak np. nadciśnienie tętnicze, arterioskleroza, choroby peryferyjnych arterii i żył, stany po reumatycznym zapaleniu mięśnia sercowego, stany po operacjach serca i naczyń krwionośnych.

LITWA
Druskienniki - uzdrowisko nad Niemnem

     Jeżdżenie do wód staje się, tak jak kiedyś, coraz bardziej popularną formą wypoczynku. Spędzenie urlopu w SPA czy sanatorium umożliwia podreperowanie swojego zdrowia i urody oraz zapewnia realny efekt przez cały rok. Bardzo dobrą ofertą dla kuracjuszy z Polski są pobyty w uzdrowiskach litewskich. Znajdują się one na wyciągnięcie ręki, np. do uzdrowiska w Druskiennikach z Warszawy jest bliżej niż do Krynicy czy Kudowy. Miasto otacza 50 000 hektarów lasów iglasto-liściastych, z dużą ilością tui i jałowców. Atrakcją jest rozległy park zdrojowy rozciągający się od brzegów Niemna do jezior Druskonis i Margeliu Akys (Panieńskie Oczy). Nie ma tu przemysłu, stąd powietrze odznacza się łagodnością i czystością oraz przesycone jest aromatem sosnowym. Wspaniały klimat i doskonałe wody mineralne przyciągają tysiące kuracjuszy z całego świata.
     Od wieków warzono tutaj sól z tryskających w okolicy źródeł wody mineralnej. Wieść o jej leczniczych walorach znana była od dawna, ale dopiero 20 czerwca 1794 roku, dekretem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Druskienniki ogłoszone zostały uzdrowiskiem. Medyczną przydatność tutejszych źródeł potwierdzili badaniami chemicznymi naukowcy z Uniwersytetu Wileńskiego i w XIX stuleciu modne stały się wyjazdy kuracyjne "do druskiennickich wód". Kurort rozwijał się zwłaszcza na początku XX wieku kiedy przybywali doń kuracjusze z całego rosyjskiego imperium. Bawili tu też znani Polacy - Eliza Orzeszkowa, Ignacy Kraszewski i Zygmunt Gloger, a w dwudziestoleciu międzywojennym Druskienniki były ulubionym miejscem wypoczynku marszałka Józefa Piłsudskiego, który przyjeżdżał tu rokrocznie w latach 1924-1931. Mieszkał w drewnianej willi na wysokiej skarpie w miejscu gdzie Rotniczanka wpada do Niemna. W czasach sowieckich leczyło się tu co roku prawie pół miliona ludzi.

IRAN
Perska kostka cukru


     Iran zaczyna się od kostki cukru. Bierze się kostkę, a raczej bryłkę cukru o nieregularnym kształcie, do ust i popija herbatą. W czterdziestostopniowym upale gorąca słodycz rozlewa się błogo po podniebieniu. Dopiero potem jest wszystko inne.
     Kiedy zbliżamy się do lądowania w Teheranie, załoga samolotu prosi kobiety o zakrycie włosów i przyzwoity strój, gdyż znajdujemy się już na terenie Islamskiej Republiki Iranu. Szperamy więc w plecakach, a Iranka siedząca obok mnie zakłada czarny płaszcz i wiąże chustkę pod szyją. Nagle z młodej kobiety przeistacza się w starszą panią. Jej modne okulary nie pasują do siermiężnego płaszcza. Inna kobieta siedząca w rzędzie obok uśmiecha się i mówi, ze możemy zdjąć skarpetki. Płaszcz tez jest jej zbędny, a wystającymi spod chustki włosami zupełnie się nie przejmuje.
     Mimo wszechobecnej biedy, pierwszy w oczy rzuca się perski przepych, do którego zdają się dążyć bogaci i biedni. Taki jest po prostu irański styl życia, coś w rodzaju współczesnego baroku, który panoszy się dosłownie wszędzie: wśród sklepień, które wyglądają jak plaster miodu i wśród gipsowych stiuków na suficie, nawet w najskromniejszej jadłodajni. Irańczycy kochają lusterka, złoto i srebro, bogactwo jakby prosto z pałaców Persepolis. Zdawać by się mogło, że z przeładowania formy czerpią życiowy wigor, podczas gdy przeciętnego Europejczyka ten estetyczny nadmiar na ogół przytłacza. Oko nie może spocząć na żadnej ścianie, bo wszędzie prześcigają się brawurowe kompozycje z lustereczek, malunki w ptaszki i kwiatki, scenki rodzajowe w przejaskrawionych kolorach, dywany, kolumny, gipsowe stiuki, ciężkie zasłony i kotary z frędzlami. Nie ma tu miejsca na milczącą kontemplację. Tu ma być zachwyt już od wejścia, a jeśli szklaneczka herbaty, to najlepiej ze szczerego złota! Powoli zaczynam dostrzegać ukryty sens tego ozłoconego kraju i rozumieć, ze w złotej farbie, zdobieniach, niezliczonych lusterkach, stiukach i mozaikach tkwi prawdziwa tęsknota za minionym imperium, za czasami, kiedy do Persepolis przybywały delegacje z hołdem z najbardziej odległych stron świata. Wśród Irańczyków obecna jest pamięć o tamtych, dawnych czasach. Z dumą podkreślają, że nie są Arabami lecz Persami.

VANUATU
Zdumiewające wyspy Pacyfiku


     Vanuatu, czyli "ląd, który istnieje od zawsze" - tak można przetłumaczyć na język polski melanezyjską nazwę tego odległego kraju, leżącego ok. 2 000 km na północ od Nowej Zelandii. Boeing 737-300 Air Vanuatu, po trzech godzinach lotu z Auckland w Nowej Zelandii, miękko ląduje na międzynarodowym lotnisku w Port Villa, stolicy leżących w melanezyjskiej części Pacyfiku archipelagu 83 wysp (17 większych i 70 małych), zwanego Vanuatu, znanych kiedyś pod nazwą Nowe Hebrydy.
     Już na stopniach samolotu uderza zapach tropikalnej wilgoci, później nasze nozdrza drażnić będą zapachy tropikalnych kwiatów i ciepłego morza. Lekki wiatr od Morza Koralowego nieco chłodzi, jednak daje się wytrzymać. Styczeń to pora cyklonów i ulewnych deszczy, ale szczęście nam dopisuje. Świeci słońce. Ciepły, tropikalny deszcz spadnie wieczorem.
     Przyloty i odloty samolotów to wydarzenie w Port Villa. Wokół lotniska zbierają się tłumy ciekawskich - uśmiechnięte, ciemnobrązowe, melanezyjskie twarze, kręcone włosy na głowach. Najwięcej radości mają dzieci. W grupie pasażerów samolotu jest paru miłośników nurkowania, którzy będą penetrować leżące na dnie morskim żelastwo, m.in. wrak olbrzymiego statku pasażerskiego "President Coolidge", który w czasie II wojny światowej służył do przewożenia amerykańskich żołnierzy i wyleciał w powietrze od wybuchu własnej miny.
     Vanuatu - to kraj niezwykły różnorodnością ludzi, krajobrazów, kultur, obyczajów. Większość z prawie 190 tysięcy mieszkańców to Melanezyjczycy, zwani Ni-Vanuatu. Posługują się 115 dialektami. Oprócz nich całkiem liczną grupę stanowią Francuzi, Brytyjczycy, Australijczycy, Nowozelandczycy, Wietnamczycy, Chińczycy i ludność pochodzenia pacyficznego, czyli Polinezyjczycy. Turyści mogą bez problemu porozumieć się w języku angielskim i francuskim.
 

MULTIMEDIALNY OBIEŻYŚWIAT

     Prawie 6500 starannie pose- gregowanych i opisanych zdjęć, 155 minut filmów, ponad 15 godzin radiowych opowieści podróżników i muzyki etnicznej oraz 400 ekranów tekstu zawarte są na 4 płytach CD-ROM multimedialnej wersji magazynu OBIEŻYŚWIAT. Niewiarygodne, a jednak prawdziwe! Płyty te powstały w latach 2002-2004 na skutek sukcesywnego gromadzenia i opracowywania przez Wydawnictwo KOLUMB relacji polskich podróżników z wypraw na 7 kontynentów.
     Są tam reportaże m.in. z rejsów dookoła świata kpt. Krzysztofa Baranowskiego na "Lady B" oraz jachtem "Marią" czy 6 wypraw wokół globu Andrzeja Sochackiego. Trasy biegną przez kilkadziesiąt państw - od najbardziej odległej Nowej Zelandii i dalej m.in. przez wyspy Pacyfiku, Australię, Indonezję, Malezję, Laos, Tajlandię, Sri Lankę, Indie, Nepal, Tybet i Chiny, syberyjskie połacie Rosji, Oman, Jemen, Turcję, Syrię, Egipt, Togo, RPA, Norwegię, Finlandię, Litwę, Łotwę, Estonię, Słowację, Hiszpanię, Portugalię, USA, Boliwię, Peru aż po Antarktydę. Wystarczy tego na 60 godzin oglądania, słuchania i czytania. Jest to prawdziwa uczta duchowa dla każdego, kto kocha podróże i niezastąpiona pomoc dydaktyczna w nauce geografii. Więcej informacji na www.obiezyswiat.com

SUPER OFERTA
4 x CD-ROM w cenie 2
Cena promocyjna kompletu:
39,80 zł zamiast 79,60 zł
(wysyłka na koszt wydawcy)

Zamów:
kolumb@obiezyswiat.com
tel. 059 842 49 53

Pakiety numerów archiwalnych magazynu OBIEŻYŚWIAT można kupić
w wysyłkowej Księgarni Obieżyświatów.
www.obiezyswiat.com/ksiegarnia

 

OBIEŻYŚWIAT NA CD | KRAJE | REPORTAŻE | OPOWIEŚCI | FOTOGALERIA | FILMOTEKA | KLUB | KONKURSY| KSIĘGARNIA
STRONA GŁÓWNA | INFO | WYDAWNICTWO KOLUMB | NAPISZ DO NAS

Wszelkie prawa zastrzeżone (c) Copyright by Wydawnictwo Kolumb